orkzwiadowca napisał(a):Jak studentem zacznij płacić za studia, oddaj za dopłaty do biletów. Jako pracownik, może już rodzic żądaj zamknięcia domów dziecka, bo dlaczego masz płacić na inne dzieci podatki?
Ale najpierw pojedź do malutkiej miejscowości gdzie do odpowiednika Pabianic jest najbliżej 100 km, urodź się w biednej rodzinie, najlepiej patologicznej, i wtedy pogadamy czy państwo ma łożyć na socjalizm, czy dzieci z domów patologicznych mają być przekreślone?
Barthosz nie zechciał odpowiezieć, więc ja tylko skomentuję. Cytowany akapit to typowa demagogia. Jest to przykład sprowadzania do rynsztoku debaty o zasadach solidaryzmu społecznego. Odwołujes się tu do zjawiska dyktatu mniejszości, warunkowanego przez tzw. poprawnść polityczną. Jest to nic innego jak szantaż moralny, który wykorzystuje fakt iż stworzenie sprawnego systemu równoważenia szans np. edukacyjnych w społeczeństwie jest bardzo trudne. Moim zdaniem w pełni niemożliwe. Trzeba przyjąć do wiadomości, że niestety rodząc się nie wszyscy mają równe szanse. Niektórzy mają znaczne fory inni od kołyski są w plecy. Rozczaruję Cię pewnie, ale w socjaliźmie nie było inaczej.
Dobry system społeczny, dobrze zorganizowane państwo to takie, które nie zamyka drogi do wybranej ściezki kariery przed żadnym człowiekiem. Niestety jest tak, że jednemu będzie łatwiej np. pochodzi z rodziny prawniczej, ma dostatnie dzieciństwo, wszelkie bonusy edukacyjne, łatwą drogę do aplikacji itp. Inny jak ten z Twojego przykładu jeżeli sam nie ywgryzie gleby to nic nie dostanie. Sytem społeczny państwa powinien pokazać mu w dzieciństwie i młodości, że można inaczej niż w domu rodzinnym, dać możliwość wsparcia organizacyjnego i finansowego dedykowanego dla dzieciaka a nie dla rodziców, stworzyć system kredytowania edukacji, jasno powiedzieć - będziesz bratku bardzo dobry, to na aplikację się dostaniesz i bez protekcji.
Nie jest to sprawiedliwe i równe, Jeden ma z górki drugi ciężko haruje. Ale tak to już bywa. Idee równych startów i równych żołądków to skompromitowana w praktyce utopia.
A wracając do stocni, hut PKP i innych wynalazków.
Radzę orku abyś zastanowił się skąd wziąć kasę na to twoje biedne dziecko z pipidówka z patologicznej rodziny, które ma zostać sędzią SN. Zapewniam Cię, że potrzeba sporo kasy państwowej, żeby go wyciągnąć. Więc jeżeli chcesz zbudować dobre państwo, mocne państwo o rozbudowanym systemie świadczeń społecznych to potrzebujesz gospoarki o końskim zdrowiu. Dlatego trzeba modernizować działy chore, a wszystko co przynosi straty jest chore. Dyskusja może odbywać się tylko w nie czy ale jak to zrobić.
Na zakończenie wrócę do stoczni od których zacząłeś. Czy rozejrzałeś sie po stoczniach w innych państwach UE, w Norwegii? Tez plajtują. Rozkładają tą branżę azjaci w tej chwili. Stocznie powinny paść dawno temu. Rząd PiS próbował je ratować subwencami oświatowymi. Komisja europejska jak widać uznała to za drastyczne złamamnie zasad UE i dobrze, że nie skończyło sie to dla nas jakimiś dodatkowymi karami. PO próbowało poprzez prywatyzację, ale tej branży już nikt nie chce.
Pocieszające są wieści z Poznania. Z tych "masowych" demonstracji. Widać, że ludzie powoli rozumieją, że wyjmowac można tylko wtedy kiedy sie wkłada. Że nie ma miejsca dla dziedzin, gdzie oprócz ideologii nie ma wyniku gospodarczego; że dotując takie dziedziny, firmy itp okradamy nas wszystkich; okradamy tego twojego biednego dzieciaka i pozbawiamy go szans na podjęcie walki o wyrwanie się z bagienka