Zastanawiam się cały czas po co ludzie chcą być radnymi, posłami itp ? Przeczytałem parę stron w necie. (Przy okazji, jeśli chodzi o radnych, prawie wszędzie wpisy kończą się mniej więcej na grudniu 2006. Ciekawe dlaczego
)
Wszedzie motywy podobne. Az się nie chce wierzyć, że szczere ? Ale przypuśćmy, że tak. Dlaczego więc później tak wszystko topornie idzie. Tyle pary w gwizdek.
Czytam w ŻP (to chyba jakieś przekazy podprogowe, bo odkąd pisze na tym forum, to i kupuję. (Na marginesie marginesu w jakiejś książce był motyw gościa, który sprzedwał polisy i pokazywał klientom wykresy na ekranie a miał sprytny program, który wyświetlał na milisekundy tekst "kup to, kup to" i klienci kupowali owszem, ale laptopy))
Więc cztam w ŻP "Cichosz skopał Stężyckiego". Jaka jatka! No i wiem, wiem, wiem.
Zrobiono kiedyś taki eksperyment psychologiczny: podzielono ludzi na dwie grupy i jednym powiedzieli jesteście więźniami a drugim jesteście klawiszami. Goście tak się wczuli w role, że eksperyment musieli przerwać, bo polała się krew.
Ci politycy wczuwają się w swoją rolę. Nagle budzą się w nich bestie. Polityk ma walczyć o swoje i nawet jak się spotka dwóch i mówią to samo, to się żrą z przyzwyczajenia. Ponazywali się prawica lewica. Juz sami nie pamiętają dlaczego
(I dlatego nie prowadzą dalej swoich stron w necie, bo zajęli się sobą )
Cos z tym trzeba zrobić. Tylko co ? Może ktoś ma pomysł.





... czasami jak mi powietrze sprzyja 
