przez eve666 » 31 sie 2009, o 07:52
Ja tam miałam arie w nocy pod blokiem. Widocznie ziomale się tak zainspirowali ową operą, że musieli poryczeć sobie na podwórku. To juz jakaś namiastka opery: kilkaset słuchaczy, akustyka miedzy dwoma budynkami, że ho ho no i te loże (balcony jakby kto nie wiedział).
Mężu mój mówi, że jednak ktoś wykazał się niezrozumieniem kultury wyższej - w pewnej chwili usłyszał głośne plaśnięcie (świetna akustyka zdaje egzamin) i tupot małych stóp. Po czym zapadła głucha cisza.
Za to noc wcześniej ja nie mogłam się wręcz nasycić inną śpiewaczką, którą napawali się inni sąsiedzi moi... Doda to była - tak mną poruszyła, że aż mnie ze snu wyrwała.
Chyba rzeczywiście potrzeba jakiś budynek postawić w stylu filharmonii, czy innego kolosa, żeby owych amatorów usatysfakcjonować.