Spożywanie alkoholu pochodzącego z wiadomego źródła i w normalnej ilości jest w miarę bezpieczne. Przecież zazwyczaj zabija nie sam alkohol - jako substancja spożywana.Zabija głupota jaka następuje po jego spożyciu, chociaż przecież nie każdemu po pijaku się " rozkleja" , więc to cecha osobnicza nie reguła.
Za to śmierć po zażyciu tzw" dopalaczy" następuje najczęściej w skutek działania bliżej przecież nie ustalonych substancji.Za każdym razem kiedy na oddział toksykologij trafia " amator" takich " wyrobów kolekcjonerskich"lekarze zastanawiają się co tym razem powaliło tego młodego człowieka, jaka substancja zagraża jego życiu.A to już nie przelewki.
Za to odnośnie fajek, to kiedy jeszcze paliłam myślałam że zachoruję na nowotwór płuc lub krtani a przecież powaliła mnie ziarnica- czyli chłoniak.
One jednak chyba są mniej szkodliwe niż alkohol , a na pewno niż Dopalacze.
Moim zdaniem powinni zlikwidować wszystkie sklepy z dopalaczami. A nie otwierać jeszcze dodatkowe miejsca , w którym można je kupić.





