No nie oszukujmy się: najpierw trzeba sie najeść, ubrać, miec gdzie mieszkać a później się myśli jak sie bawić. A jak się bawić, to każdy sobie wybiera według swojej wrażliwości. Jedni grill i piwko inni psychologiczo-filozoficzne sztuki teatralne.
A tu szelakiej maści Artyści przy kazdej okazji wmawiają mi, że jak nie chodze do teatru to jestem jakiś niedorobiony, prostak, prawie nie czlowiek.
A ja mówie: wlaśnie że nie, to te sztuki sa beznadziejnie nudne a artyści zarozumiali. Chodzę więc do teatru na komedie, żadnych tam filozofii, psychodramm, monodramm.



