Jak czytam te wypociny pana Lelonka to mnie ogarnia śmiech.
1. Czy szkoła niepubliczna przekazuje zyski do kasy miasta, czy raczej na konto właściciela?
2. Skąd są pieniądze na stypendia? Czyżby były przyznawane z pieniędzy MEN?
3. "(...)Studenci pracujący bądź ich rodzice są płatnikami "kasy miejskiej". Uważam, że im także należy się kwota z budżetu. To są także ich pieniądze, a nie tylko "nasze".(...)" Pan L. pewnie chciał napisać "moje, a nie tylko Wasze".
Paranoja, jakoś nie ma pieniędzy na wymiana okien w szkołach, dzieciaki w zimnie się uczą. To przecież też pieniądze rodziców tych dzieci, a nie tylko "nasze".
4. Czy pan L. chciałby żeby miasto sponsorowało reklamy jego uczelni? Śmiech na sali
Rozumiem, że pan L. chce dopilnować swojego biznesu i chce na nim zarobić jak najwięcej, ale czeku kosztem miasta?
Można dać wędkę, za rybę już trzeba płacić.