

wyjechał do Norwegii na kontrakt do VW

Owieczka napisał(a):W sumie to szkoda.Bardzo miło się z nim współpracowało, miałam do niego dosłownie kilka kroków, a teraz szczególnie by mi się przydał w zmaganiach z " Kaszlakiem".Jemu ufałam i wiedziałam czego się mogę po nim spodziewać.A teraz muszę szukać " szczęścia" gdzieś na mieście...
. Więc może weź owieczko zagoń męża, niech sam pomajstruje 


Owieczka napisał(a):No....lepiej nie...pomijając to, że tam kilka innych rzeczy też niedomaga...



Owieczka napisał(a):No tez właśnie usiłuję go przekonać do tego, że sam sobie da radę.Tym bardziej, że czasami robił rzeczy bardziej skomplikowane i dawał sobie radę świetnie.Myślę, że koronnym argumentem powinno być to, że oszczędzi sporo na robociźnie.Musimy tylko wymyślić gdzie to wszystko naprawiać,bo ulica przed domem nie wydaje mi się najlepszym miejscem do grzebania przy aucie.


Lupus83 napisał(a):Działka, rodzina na wsi... każde miejsce jest dobre.
Lupus83 napisał(a):Kiedyś naprawiałem auto pod Mc Donaldem w Częstochowie...










Powrót do Cztery koła i nie tylko
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników