przez grzeszek » 20 cze 2007, o 13:01
Łódź kupiła cały system. Taki sam jak jest w Warszawie. Oznakowanie w Wawie zawsze mi się podobało, bo z samochodu można przeczytać nazwy ulic. Później się dowiedziałem, że to cały system. Zdziwienie małe, bo zdawało mi się, że tu wszystko zostało wymyślone. Ale widocznie można jeszcze coś pomyśleć i to sprzedawać.
Nazwa ulic są na niebieskim tle, w centrum na brązowym. To chyba jest przeniesione z zachodnich miast, gdzie centrum ma inny charakter. Nie wjeżdża się samochodem itd. Więc jak kierowca zobaczy brązowe oznakowanie to już wie o co chodzi. Ale tak się domyślam. Nie bywam za granicą więc nie wiem. Nazwy ulic są na słupkach na rogu ulic, żeby szybko znaleźć wzrokiem a nie szukać budynków, bo juz coraz rzadziej budynki stoją na narożnikach ulic. Pod nazwa ulic jest nazwa dzielnicy zdaje się. Poza tym jest cały system znaków kierunkowych miejskich: do szpitala, do zoo, itp.
Na każdym budynku jest niebieska tabliczka z dużym numerem. Jak podejść bliżej, to pokazany jest kierunek w którym numery rosną (wbrew pozorom bardzo ważne, bo nieraz nie w te stronę się polazło a numer od numeru oddalony o kilometr)
Wszystko to ma sens w zalezności od wielkości miasta, dla Łodzi chyba jest idealne. Dla Warszawy, to jeszcze za mało, bo tam jest sporo ulic trzy, cztero pasmowych i trzeba jechac jak wszyscy a jadą szybko to i tak się nie zdąży czytać. Trzba wiedzieć gdzie się jest a jak się człowiek zgubi to klasyka - koniec języka (tylko najpierw trzeba się gdzieś zatrzymać a to problem i znaleźć żywego tubylca)
Pabianice za małe na takie cymesy. Wystarczyłaby wymiana tabliczek z nazwami ulic i numerami domów! - to na pewno, bo bałagan i nieestetycznie. W Pabianicach ulice sa wąskie, odległości nieaduże, zwykle jest się gdzie zatrzymać i spytać. Więc wymiana bardziej służyłaby estetyce niż informacji (chociaż też, zwłaszcza tam gdzie już nic nie wisi). Ten bałagan chyba powstał z tego, że właściciel posesji ma obowiązek oznaczyć budynek, więc każdy wiesza co se kupi albo wystruga z drewna. Wisi? wisi!, a że nie wiadomo gdzie i za małe żeby zobaczyć, to juz nikogo nie obchodzi. Ważne że wisi. Te systemowe rozwiązania bardzo ułatwiają, bo człowiek wie gdzie szukac informacji. No ale pewnie koszt spada na miasto, bo jedna firma pewnie robi te tabliczki. A może ściagają z właścicieli posesji, nie wiem. Niby z jakiego tytułu. I taki drobiazg: białe litery na niebieskim tle, niby glupota, ale to widać z daleka i jakie praktyczne.
W Pabianicach wyzwaniem by było logicznie oznaczyć bloki na Bugaju. Ktoś ma adres a czasami numer bloku np 301, widzi blok nr 300 juz myśli że gdzieś blisko i tego 301 szuka przez godzinę, bo jakaś dziwna logika tą numeracją rzadzi